Aneta Michałowska
Słyszę to bardzo często:„Nie potrafię mówić o swoich emocjach”,„Nie wiem, co czuję”,„Wiem, że coś jest nie tak, ale nie umiem tego nazwać”.
Czasem ktoś mówi to trochę zawstydzony, czasem z ulgą, że w końcu może to powiedzieć na głos. I za każdym razem odpowiadam podobnie: to naprawdę częstsze, niż myślisz.
W swojej pracy widzę, jak wiele osób przez lata nauczyło się funkcjonować „obok” swoich emocji. Radzić sobie, działać, ogarniać codzienność – ale bez zatrzymywania się przy tym, co dzieje się w środku.
Rozmowa o emocjach dla wielu osób nie jest naturalna. Nie dlatego, że coś jest z nimi nie tak. Często po prostu nikt ich tego nie nauczył.
Bo choć emocje towarzyszą nam od zawsze, rozmowa o nich wcale nie jest czymś oczywistym. Dla wielu osób jest trudna, niewygodna, a czasem wręcz przerażająca.
Dlaczego tak się dzieje?
Jeśli chcesz się zapisać na psychoterapię, zajrzyj tutaj
W wielu domach emocje nie były czymś, o czym się rozmawiało. Częściej pojawiały się komunikaty typu: „nie przesadzaj”, „uspokój się”, „nic się nie stało”, niż realne zainteresowanie tym, co dzieje się w środku dziecka.
Z perspektywy dorosłego może to wyglądać niewinnie. Ale dla dziecka to jasny sygnał:„Twoje emocje są za duże, niewłaściwe albo niewygodne”.
Z czasem uczymy się więc, że lepiej ich nie pokazywać. Chowamy je, ignorujemy albo próbujemy jak najszybciej się ich pozbyć w niewłaściwy sposób. Problem w tym, że niewyrażone emocje nie znikają – one zostają i często wracają w innej formie.
W dorosłości może to prowadzić do trudności w rozpoznawaniu tego, co czujemy, a rozmowa o emocjach staje się czymś obcym i niekomfortowym.
Rozmowa o emocjach wiąże się z odsłonięciem siebie. A to dla wielu osób oznacza ryzyko.
Pojawiają się myśli:„Czy to, co czuję, jest w porządku?”„Czy nie przesadzam?”„Czy ktoś mnie zrozumie, czy raczej oceni?”
Jeśli w przeszłości doświadczyliśmy braku zrozumienia, wyśmiania albo zignorowania naszych emocji, naturalne jest, że w dorosłości będziemy bardziej ostrożni.
Unikanie rozmów o emocjach często nie wynika więc z braku potrzeby, ale z potrzeby ochrony siebie. To mechanizm, który kiedyś pomagał – choć dziś może utrudniać budowanie bliskich relacji.
Często zakładamy, że emocje są proste: smutek, złość, radość. W rzeczywistości jednak to, co czujemy, bywa dużo bardziej złożone. Możemy jednocześnie odczuwać napięcie, lęk, frustrację i zmęczenie. Albo mieć poczucie, że coś jest nie tak, ale bez jasnego określenia co dokładnie.
Brak słów utrudnia nie tylko komunikację z innymi, ale też kontakt z samym sobą. Dlatego w psychoterapii tak dużo uwagi poświęca się nazywaniu emocji – to pierwszy krok do ich zrozumienia i regulacji.
Kiedy uczymy się nadawać emocjom nazwy, zaczynamy widzieć w nich sens, a nie chaos.
Zdarza się, że emocje wychodzą przez ciało, zanim zdążymy je zauważyć i nazwać. Bóle brzucha, napięcie w ciele, bezsenność, zmęczenie, rozdrażnienie – to często sygnały, że coś dzieje się na poziomie emocjonalnym.
Szczególnie wyraźnie widać to u dzieci, które nie mają jeszcze rozwiniętych umiejętności nazywania i wyrażania emocji. Ale dorośli również często funkcjonują w podobny sposób, tylko rzadziej to zauważają.
Zamiast powiedzieć „jestem przeciążona”, mówimy „jestem zmęczona”. Zamiast „boję się”, pojawia się napięcie i trudność w skupieniu.
To nie jest brak kontaktu z emocjami – to inny sposób ich wyrażania.
Psychoterapia to przestrzeń, w której można na nowo nauczyć się kontaktu ze swoimi emocjami – bez oceniania i presji.
To nie tylko rozmowa o problemach, ale proces, w którym stopniowo uczysz się:
– zauważać, co czujesz,
– nazywać emocje,
– rozumieć ich źródło,
– i wyrażać je w sposób, który nie rani ani Ciebie, ani innych.
W bezpiecznej relacji terapeutycznej można sprawdzić, jak to jest mówić o sobie i zostać przyjętym z uważnością.
Dla wielu osób to zupełnie nowe doświadczenie – i często bardzo uwalniające.
Tak – i to jest jedna z najważniejszych rzeczy, które warto zapamiętać.
Umiejętność mówienia o emocjach nie jest talentem, który się ma albo nie. To kompetencja, którą można rozwijać.
Nie trzeba zaczynać od długich i skomplikowanych rozmów.
Czasem wystarczy zatrzymać się i spróbować nazwać choćby część tego, co się dzieje:
„Czuję napięcie”,„Jest mi trudno”,„Nie wiem dokładnie co, ale coś mnie przytłacza”,„Jestem smutny”.
Z czasem te komunikaty stają się coraz bardziej precyzyjne – a kontakt z emocjami coraz głębszy.
Jeśli rozmowa o emocjach jest dla Ciebie trudna – to naprawdę w porządku. To nie świadczy o słabości. Często jest raczej historią tego, że wcześniej nie było przestrzeni, by się tego nauczyć. Dobra wiadomość jest taka, że można to zmieniać. Bez presji, bez oceniania i – przede wszystkim – we własnym tempie.
Psychoterapia może być miejscem, w którym zaczyna się ta droga. Miejscem, gdzie stopniowo uczysz się nazywać to, co czujesz, rozumieć swoje reakcje i mówić o tym, co ważne. A przede wszystkim – doświadczać bycia wysłuchanym bez ocen i bez pośpiechu.
Myślę też często o tym, jak bardzo – jako dorośli – chcemy chronić dzieci przed trudnymi emocjami. Nie chcemy, żeby się smuciły, bały czy złościły. Gdy pojawia się płacz, napięcie czy lęk, naturalnie chcemy szybko pocieszyć, uspokoić, „naprawić” sytuację. Mówimy: „przecież nic się nie stało”, „nie ma się czego bać”, „zaraz będzie dobrze”.
A przecież dzieci – podobnie jak dorośli – najbardziej potrzebują akceptacji swoich emocji. Potrzebują usłyszeć, że to, co czują, ma znaczenie. Czasem zamiast uspokajania wystarczy powiedzieć: „Widzę, że się boisz”, „Rozumiem, że jest Ci smutno”, „Czy mogę Ci jakoś pomóc?”.
To właśnie od takich momentów zaczyna się nauka rozmowy o emocjach. Najpierw w relacji z drugim człowiekiem, a z czasem – także w relacji z samym sobą.
Trudność w wyrażaniu emocji często wynika z doświadczeń z dzieciństwa, braku nauki nazywania emocji oraz obawy przed oceną lub odrzuceniem.
Tak. Wiele osób ma trudność w rozpoznawaniu i wyrażaniu emocji – to powszechne i można się tego nauczyć.
Tak. Psychoterapia pomaga lepiej rozumieć swoje emocje, nazywać je oraz wyrażać w bezpieczny i wspierający sposób.
Pomocne jest zatrzymywanie się przy swoich odczuciach, próba ich nazywania oraz rozmowa w bezpiecznej relacji – np. z terapeutą.
Tak. Dzieci często nie mają jeszcze odpowiednich narzędzi, dlatego emocje wyrażają poprzez zachowanie lub ciało.
Social media
aneta.michalowska1979@gmail.com
604 284 035
ul. Narutowicza 36, Kutno
ul. Adwentowicza 9/14, Łódź